Jak powstała KRAINA CZARÓW!
Myślę, że jest to dobre miejsce do tego by napisać trochę słów o autorce całego zamieszania.
Cztery lata temu nosiłam pod sercem ósmy cud świata. Dzidzię, która już w brzuchu dawała jasne sygnały, że WYJĄTKOWOŚĆ będzie od niej wypływała każdą możliwą stroną.
Zaczęłam zachodzić w głowę, kombinować, pytać się o imiona prababki od strony stryjenki brata, której sąsiadka była z domu Kowalska.
Nic. Zero oryginalności, żadne imię nie pasowało do mojego brzuszka.
Zaczęłam myśleć więc, jak dziecko!
Bajki Disneya to moje dzieciństwo. Wspomnienia beztroskich chwil, marzeń o szczęśliwym zakończeniu z księciem, na którego widok piszczą wszystkie zazdrosne pindy. W czwartej klasie nawet wygrałam Casting do szkolnego przedstawienia. Główna rola Kopciuszka, sława, celujący na koniec z polaka i wystep w Wiadomościach na TVP Polonia. Te budzące sprzeczne opinie bajki były dla mnie odskocznią i pomagały uwierzyć, że dobro zawsze pokona zło, a ciężka walka z czystym sercem zawsze zostanie nagrodzona happy endem. Pisały o tym książki, które kolekcjonowała nam mama. Gdzieś tam zawsze miałam nadzieję, że mając imię bohaterki, czy też bohatera Disneya- życie jak z bajki jest wpisane w Twój życiorys. Idąc tym tokiem myśli, tym samym wracając do tematu, kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą dziewczynki skupiłam się i włączyłam bajki Disneya. Analizowałam każdą księżniczkę/bohaterkę, tworząc krótką biografię, spisując wady i zalety, ilość złamanych serc, charakter, siłę przebicia, OCZYWIŚCIE talenty, urodę i na koniec takie dość kluczowe- "by to imię ładnie brzmiało po polskiemu". Jako mistrz notatek stworzyłam własny katalog imion z Disneya, tworząc ranking i w swoim rodzaju Casting.
Bajka za bajką, obok stos notatek, a przed nosem coraz większy brzuch zasłaniający powoli ekran telewizora. Czasu coraz mniej a księżna w brzuchu domaga się wyjątkowego imienia. Mniej lubiane filmy Disneya zostawiłam na koniec. Dobra czas na kota po psychotropach, dziecka które je i pije co każą zagryzając grzybem i królową, która jest dość hmmm nieładna jak na produkcję Wolta. Heh chyba miał zły dzień jak wymyślał przygody tej Alicji. Włączyłam. W sumie, aż dziw bierze, że tę ekranizację widziałam akurat pierwszy raz od początku, do końca! Bajka się skończyła, a ja powiedziałam "Alicja.... będziesz Alicją."... Choć nie miała korony, nie poznała księcia z bajki, a jej historia nie jest prosta w odbiorze, jednak.. Miała coś czego brakowało innym kandydatkom. Dar, który pozwala dzieciom beztrosko funkcjonować w świecie dorosłych. Taki, który z wiekiem zanika, a im jest go mniej tym gorzej radzimy sobie z szarą rzeczywistością tego świata. Wyobraźnia. Tak to cechą, która jest więcej warta niż pałac Dżasminy, czy szklane pantofle Kopciuszka. Bohaterka, która szybko zajęła pierwsze miejsce, spychając jak leci konkurentki, była ŚWIATŁEM, wśród tych ciemnych, dziwnych, zwariowanych istot. Życie dorosłych nie ma kolorów, tak samo jak KRAINA CZARÓW, i tak jak w bajce, tak samo w moim życiu Alicja rozpromieniła najciemniejsze zakamarki.
Zrozumiałam i pokochałam bajkę, która wcześniej była dla mnie zagadką, która w żaden sposób nie pasowała mi do Disneyowskich opowieści.
Kasia, którą jeszcze dokładnie poznacie zrobiła mi przepiękne zdjęcia. Stworzyłyśmy WŁASNĄ KRAINĘ CZARÓW.
Kasia, którą jeszcze dokładnie poznacie zrobiła mi przepiękne zdjęcia. Stworzyłyśmy WŁASNĄ KRAINĘ CZARÓW.
Dzisiaj zapozowałabym inaczej, a Kasia, która zrobiła ogromny progres napewno też co nieco by poprawiła.
Moja osobista Gwiazda, która rozświetla najbardziej pochmurne myśli. ALICJA Katarzyna, zodiakalna lwica, urodzona w 2016r. Był to upalny dwudziesty szósty dzień lipca. Nasza wspólna, MAGICZNA przygoda rozpoczęła się gdy zegar wybił godzinę 11:30. Cesarska Królowa, jako nieliczna urodzona w czepku.
Szybko dostrzegłam, że bardzo uważnie śledziła przygody bohaterek Disneya będąc jeszcze w moim brzuszku. Imię co prawda ma po dziewczynce, której wyobraźnia nie miała granic, lecz cechy dobrego przywódcy zdecydowanie podpatrzyła u Elzy. Buntowniczka, jak Arielka, waleczna jak Mulan. Rozumie śpiew ptaków jak Śnieżka i jest oddaną przyjaciółką Matki Ziemi w parze z Pocahontaz. Wraz z majowymi promieniami słońca Dżasmina i karnacja Alicji prawie niczym się nie różnią. Ma dar, który charakteryzuje też Bellę- wydobywa z wnętrza dobro i miłość z ludzi, u których serce skamieniało. Roszpunkę pewnie każdy z was zna, a jej szalone obycie i optymizm jest dokładnie taki sam jak u mojej córki! Jednak, co prawda to prawda ale widać, że jeszcze Kopciuszek dodał swoje pięć groszy, bo jest równie zaradna, pracowita ale i pełna gracji i królewskiego szyku!
Sprawia, że mój świat jest piękniejszy!
*********
Miała zaledwie dwa latka, jak na dobre pożegnałam się z aparatem. Nie sądziłam, że się kiedyś o to zapyta, że wspomni, nakłoni do wspólnej rozmowy. Nie w wieku czterech lat.
Rzadko włączałam zdjęcia, które robiłam, które podobały się Wam, które były moją dumą. Alicja nie lubi mnie smutnej a patrząc na slajdy czułam coraz większy ból i smutek, choć.. Uważałam że już tego nie potrzebuję.
Były chwilę i je wspominam dobrze, mimo podobnych uczuć o których przed chwilą wspomniałam.
Historia jednego zdjęcia.
Mogłam słuchać i patrzeć się na nią jak z dumą opowiada niestworzoną historię modelki ze zdjęcia. Opisywała każdy element, dodając oczywiście szczyptę magii i brokatu.
Ale...
Nie zdawałam sobie sprawy że moja mała Princess tak dobrze rozumie, czym była dla niej pasją i kim byłam zanim mój mózg postanowił się zbuntować.
**********
Nie pamiętam starej Pauli, ale serducho mi podpowiada że walczyłaby o pasję do końca. Gdyby zmądrzała wcześniej, może dzisiaj nie walczyła by sama ze sobą, nie uczyła wszystkiego od nowa.
Może.
Najwidoczniej tak musiało być.
Jedyne po co zaglądnę wstecz, to po to by przyjrzeć się swoim błędom. Wyciągnąć wnioski, pośmiać się z własnej głupoty i by uświadomić sobie że to wszystko mam już za sobą.
*******
Niczego nie boję się tak bardzo jak tego powrotu.
Zebrałam się w sobie, dla niej.
*******
-Alicjo, kim chciałabyś zostać, co naprawdę chciałabyś robić gdy dorośniesz?
-Mamusiu, ja chciałabym robić z Tobą magiczne zdjęcia.
-Bardzo mnie to cieszy, ale dlaczego akurat TO chciałabyś robić?
-Bo jak robiłaś kiedyś zdjęcia, to caaaaały czas byłaś uśmiechnięta!
*********
Dlatego.
Ten mały, magiczny Szogun miał rację.
Uśmiecham się.


Komentarze
Prześlij komentarz