Gdzie kucharek sześć, tam robię zdjęcia.
Mając 16/17 lat pracowałam w (nazwijmy to wprost) PATORESTAURACJI.
Nie wchodząc w szczegóły, było tragicznie. Problemem nie był nadmiar godzin, lokal pełen klientów czy obsługiwanie imprez do rana, ponieważ byłam nauczona pracy. Do tego zbierałam na ukochaną pierwszą lustrzankę, więc nawet chętnie brałam nadgodziny. Co więc spowodowało, że miałam taką traumę?
Między innymi: brak podziału obowiązków. Czyli młoda robi wszystko, a reszta zbija bąki. Do tego płaca w ogóle nie adekwatna do wykonywanej pracy. Szefostwo, którzy są Panami, a Ty zapindalasz na ich wakacje. To jest kropla w morzu. Ba! W oceanie!
Po dwóch ciężkich miesiącach miałam w ręce swój ukochany aparat. Wtedy odetchnęłam z ulgą i powiedziałam sobie, że choćby skały s*ały nie będę pracować w gastronomii.
I się skały zes*ały.
Rok temu szukałam pracy. Nie oszukujmy się rok 2020 był bardzo ciężki dla wszystkich. Dostałam pracę, do której nie byłam przekonana. Chyba nie muszę pisać dlaczego.
Ale.. Zostałam. I o dziwo, spodobało mi się tam.
Zobaczyłam, że praca w restauracji może być naprawdę na poziomie. Szybko się zaklimatyzowałam. Dekoracja imprez? To coś co sprawia mi ogromną radochę.
Niesamowicie motywuje mnie kiedy ktoś dostrzega jak mocno się angażuję. Wtedy robię jeszcze więcej.
Moja mama wie jak bardzo nie lubiłam robić zdjęć martwej naturze. Kwiatki, zachody słońca, przedmioty czy jedzenie nigdy nie wyglądały dobrze w moich kadrach. Jednak czy chciałam nad tym pracować? Nie.
Moją pasją są ludzie przed obiektywem.
Kiedy szefowa zapytała, czy byłabym chętna na zrobienie zdjęć lokalu i potraw byłam sceptycznie do tego nastawiona. Wiedziałam, że to moja pięta Achillesowa. A ja nie lubię być w czymś słaba. Zgodziłam się... Ale bardzo się bałam efektu.
I po co ja tak trzęsłam portkami?
Okazało się, że ciastko, makarony czy sushi są naprawdę wdzięcznymi modelami. Uświadomiłam sobie by NIGDY nie mówić NIGDY!!!
Szybko załapałam bakcyla. Poczułam się bardzo doceniona. Cieszę się, że przełamałam w sobie kolejną barierę.
Zanim zaczęłam robić zdjęcia dla restauracji, w której pracuje wciąż miałam wątpliwości czy to co robię będzie się podobać. Czy będę potrafiła zrobić kadry, które zachwycą innych. Pozytywny odbiór zdjęć zarówno w firmie jak i przez klientów sprawił, że jestem pewna tego co chcę robić a życiu.
Fotografia to kierunek, w którym chcę się rozwijać.
Nie chcę już się poddawać.
Jestem na dobrej drodze.
P.

Komentarze
Prześlij komentarz